Alpy motocyklem – fotorelacja i plan podróży

Kolejny sezon i kolejna okazja do podróży motocyklowej. Tym razem podjęliśmy decyzję, aby przenieść się na kręte alpejskie trasy. Magda i Kuba tradycyjnie zajęli się planem podróży, a ja relacją którą właśnie czytasz.

 

W Alpy ruszyliśmy na przełomie lipca i sierpnia, dając sobie pełne 9 dni na objechanie jak największej liczby górskich przełęczy. Plan był taki aby dwa dni przeznaczyć na dojazd i powrót, a przez pozostałe 7 podróżować po Alpach.

 

IMG_2775

chaos, chaos, chaos i … ruszamy:-)

 

Zanim zaczniesz czytać, zapisz się na newsletter aby mieć dostęp do ciekawych artykułów i sprytnych rozwiązań w pierwszej kolejności.

 

Klikając na ZAPISZ SIĘ dobrowolnie wyrażają Państwo zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych w celu przesłania newsletterów zawierających artykuły z wiedzą informacje o nowościach, ofertę szkoleń i kupony rabatowe. Zgodnie z art. 13 ust. 1 i 2 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. zwane RODO informuję, iż administratorem Państwa danych osobowych będzie IQBIZNES.pl Adam Grzesik Opole Krzemieniecka 18/2 NIP: 772144923, zwanym dalej ADO. Państwa dane osobowe nie będą przekazywane do państw trzecich i będą przechowywane do momentu odwołania przez Państwa zgody. Posiadają Państwo prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, ograniczania przetwarzania, usunięcia, przenoszenia danych i odwołania zgody w dowolnym momencie. Przysługuje Państwu prawo do złożenia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych osobowych. Państwa dane mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania, aby zaproponować najbardziej odpowiednią ofertę usług i wiedzy dotyczącej prowadzenia firmy.

 

Co warto zabrać w taką podróż:

– dodatkowe ubezpieczenie

– podstawowe lekarstwa

– paszport

– dobrze jakby jedna osoba miała dostęp do internetu

– kołki do łatania opon

– jakieś napoje izotoniczne – nauczka po Rumunii ( najlepiej w proszku rozpuszczalne)

– odzież na deszcz. To że w Alpach będzie padać jest pewne jak banku:-)

 

Przygotowania finansowe

Na całej trasie można płacić w euro więc wybór był prosty. Zabraliśmy po ok. 500 euro i zdecydowaliśmy, że za paliwo będziemy płacić kartą. Do przejechania prawie 4 000 km czyli jakieś 11 tankowań. Warto wiedzieć, że od czeskiej granicy do Wiednia paliwo jest dużo droższe. Przykład 1,4 euro przy granicy i 1,1 euro już w Alpach. Jedyna winieta, która kupiliśmy na Austrię to koszt 5,10 euro (10 dniowa). Do kupienia po stronie austriackiej, w Czechach nie mieli na motocykle. Autostrady czeskie dla motocykli są darmowe. Dodatkowo trzeba się przygotować na  płatne trasy w Austrii to ok. 36 euro za motocykl (25 euro jeden dzień + drugi 11 euro – w pakiecie taniej). Noclegi szacowaliśmy na koszt ok. 25 euro na osobę ze śniadaniem.

IMG_2783

Dzień 1 Podróż w Alpy austriackie.

Zrzut ekranu 2016-07-31 06.53.19

Typowa dojazdówka w 90% autostradami więc nuda i bolący tyłek. Było gorąco +30C. Warto ubrać się „przewiewnie z możliwością rozpięcia kurtki i kombinezon przeciwdeszczowy mieć pod ręką. Nas trochę zmoczyło po drodze, ale szybko przeschnęliśmy. Widoki z trasy średnie więc nie będę się tutaj rozpisywał.

Naszym celem było dotarcie na nocleg. Ruszając ok. 6:00 dotarliśmy po 10 h na miejsce. Jadąc zgodnie z przepisami ponieważ mandaty w Austrii nie należą do najtańszych (500 euro). Po drodze jest również sporo fotoradarów. Nocowaliśmy we wspaniałym pensjonacie Pani Ewy (polka), która przyjęła nas niezwykle gościnnie. Polecam, szczególnie, że mają wspaniałą kuchnię – pycha:-) Poproście szefa kuchni aby coś „wyczarował”, będziecie mile zaskoczeni.

Zrzut ekranu 2016-07-31 06.55.46

GASTHOF DURIGON, 5591 RAMINGSTEIN, WAAGPLATZ 18 – www.durigon.at

Dzień 2 – Alpy austriackie

Trzy wspaniałe odcinki: trasa Nockalmstrase, wjazd na tamę przy Berghotel Malta i trasa wokół jeziora Millstatter See. Razem 330km czystej przyjemności.

Zrzut ekranu 2016-07-31 07.52.19

Nockalmstrase 30 km winkli . To trasa w cenie 10,50 euro, ale warto, bardzo warto. My przejechaliśmy ją 3x (w jednej cenie, poruszając się pomiędzy bramkami). Każdy zakręt ponumerowany, asfalt czyściutki, jakby ktoś go pozamiatał. Zero piasku i kamieni, prawdziwy raj. Miejsca postoi dla motocykli, schowki na kaski… Punkt obowiązkowy na planie każdej podróży. ale to nie wszystko.

Droga na tamę Malta – 15 km winkli x2. Tutaj wjazd kosztuje 10 euro, ale jest wart każdej ceny. Przepiękne widoki, kilka tuneli, wahadło i kozy. A na końcu widok zapierający dech w piersiach. Zresztą popatrzcie na zdjęcia. Koniecznie skosztujcie zupy gulaszowej w Berghotel Malta. Normalne ceny co nas pozytywnie zaskoczyło. Po drodze warto zwiedzić muzeum Porsche w Gmund (bilet 8 euro).

 

Trasa wokół jeziora Millstatter See. Trasa głownie widokowa przez malownicze wioski, zachęcające na każdym kroku do postoju i odpoczynku z widokiem na jezioro. Można też się zatrzymać i wykąpać.

Na nocleg dotarliśmy do Flattach, Keinsdorf 7, Pension Maier – www.gaestehaus-maier.at

 

24464289

 

Bardzo urokliwe miejsce z niezwykle życzliwi gospodarze, ale to w Austrii standard:-) Na miejscu … basen. Noclegi w cenie ok. 25 euro/osoba. Polecamy restauracje Mammamia tuż obok z pysznym włoskim jedzonkiem.

 

Dzień 3 – Grossglockner 3798 m

Grossglockner to najwyższy szczyt Austrii – 3798 m. Należy do tzw. korony europy. Wokół niego prowadzi przepiękna trasa motocyklowa, na którą właśnie wyruszamy. Niestety w deszczu.

 

Zrzut ekranu 2016-08-01 08.51.52

 

Tą trasę po prostu trzeba zaliczyć. Widoki zapierają dech w piersiach i nie można się zdecydować, czy cisnąć po bajecznych winklach czy zwolnić i patrzyć.

 

Grossglockner – wjeżdżamy w deszczu i mgle pnąc się powoli w górę. Na szczycie przestaje na moment padać i mamy okazję podziwiać zmarzlinę, która leży tam od ponad 6 000 lat. Ogrom tego miejsca jest niewyobrażalny i zdjęcia tego nie oddają. To należy zobaczyć samemu. Zjeżdżamy wagonikiem na dół aby z innej perspektywy popatrzyć na lodowiec. (10,50 euro).

 

Jeśli znajdziecie czas to można sobie zafundować spacerek pod lodowcem ok. 2h. Następnie zjeżdżamy w dół, by po chwili wspiąć się na kolejne górskie pasma i tak objeżdżamy Grossglockner, podziwiając widoki, zatrzymując się aby zrobić kilka zdjęć i posłuchać … świstaków (trasa płatna 25 euro).

 

Przejazd do granicy – Lecimy w kierunku Kaprun i dalej do granicy. Po drodze jest długi tunel, a na końcu niespodzianka 10 euro za przejazd. Jak widać drogi w Austrii sporo kosztują. Droga z tunelu w dół, szybko rekompensuje cenę tunelu. Delikatne zakręty pozwalają na naprawdę szybką jazdę w dół. Jadąc do Włoch konicznie wybierzcie trasę przez Rinderschinker. Jest pusta, kręta i na ostatnich 15km przed granicą … bajeczne winkle przez piękną dolinę.

 

Na granicy austriacko-włoskiej postój. Wjazd tylko o pełnej godzinie przez 15 minut. Więc warto dobrze sobie rozplanować czas. Natomiast wjazd do Włoch, szybko podnosi poziom adrenaliny. Zjazd w dół ok 15 stopni bardzo wąską (2-3m szerokości) krętą dróżką. To droga właściwie dla … pieszych. Wrażenie jest takie, jakbyś jeździł po miasteczku ruchu rogowego tylko z boku przepaście. Trasa robi olbrzymie wrażenie.

 

 

Dalej lecimy już włoskimi, pięknymi trasami do Cortina d’Ampezzo, malowniczego miasta w środku gór. Tutaj zatrzymaliśmy się w hotelu Alaska Cortina, który miał niezłą cenę i genialną lokalizację w samym centrum miasta. Paliwo we Włoszech dużo droższe (1,5 euro, Austria 1,1 euro) i standardem są opłaty w restauracjach za nakrycie (ok. 2-3 euro/osoba). Warto wziąć to pod uwagę. Sporo piszę o cenach, abyście mogli lepiej się przygotować. Na razie najwięcej wydajemy na przejazdy i … magnesy:-)

 

Dzień 4 – przełęcze przy Cortina d’Ampezzo i droga do Merano

 

 

Poranek przywitał nas pysznym śniadaniem i niemiłym zaskoczeniem w postaci mandatów za brak opłaty parkingowej (28 euro). Pani ze straży miejskiej była nieprzyjemna i nieprzekupna. Popsuła nam na moment humory. Okazało się, ze dzisiejszy dzień był pełen fotoradarów i kontroli po drodze. Chyba wyczerpaliśmy limit policji na cały wyjazd.  Ruszamy.

 

Jeśli chcesz nas śledzić to konicznie przejdź proponowanymi trasami, ponieważ niektóre są mało uczęszczane. To oznacza, bajeczne winkle i widoki, mały ruch i trasę, którą pamięta się przez całe życie. Dzisiaj dzień przełęczy i winkli… tysiące.

 

Zrzut ekranu 2016-08-02 20.51.12

 

Trasa do Passo Falzarego – piękna droga wijąca się do bajecznego miejsca w Dolomitach. W Passo Falzarego warto skręcić w prawo i przejechać 2-3km. Znajdziesz tam muzeum z 1914 r i wspaniały widok na monstrualną skałę.

 

 

Trasa do Passo Sella – jeśli chcesz piszczeć z zachwytu nad zakrętami to ta droga jest dla Ciebie. To co mnie tam fascynowało, to rowerzyści. Nie wyobrażam sobie jak można wjechać pod taką górę. Szacun. Za szczytem przełęczy zatrzymaliśmy się na zupę gulaszową i małe piwo. Piękne widoki, i smaczne jedzenie. Polecamy bar dla motocyklistów. Łatwo go znaleźć ponieważ jest dobrze oznaczony. Niestety kilka kilometrów dalej patrol policyjny. Lubią działać z zaskoczenia.

 

Lecimy na Bressanone – koniecznie przez Corvara In Badia. Praktycznie pusta trasa, którą jedzie wyścig Giro d’Italia. Można to poznać po napisać na asfalcie „Go Majka Go”:-) Niezliczona liczba zakrętów, trasa miejscami dość wąska. Polecam ją poniewaz nie jest zbyt znana. Dzięki temu w miarę pusta. Poza oczywiście rowerzystami:-)

 

W Bressanone jemy pyszne lody i pijemy włoską kawę. Następnie ruszamy do Merano przez Vipetino omijając płatną autostradę i odkrywamy „raj na ziemi”. Przepiękna trasa, która po przekroczeniu wierzchołka przełęczy ukazuje nam wijące się serpentyny świeżego asfaltu ze stromo opadającymi zboczami za nowymi barierkami. Robi wrażenie, szczególnie kiedy pomykasz motocyklem. Trasa jest tak piękna , że postanawiamy zatrzymać się przy drodze w gasthaus Albergo Rosa Alpina przed San Leonardo InPassiria. Wspaniali gospodarze, pyszne jedzenie i te widoki z tarasu. Raj na ziemi…

 

13895456_815941935208562_5054796464820076351_n

Dzień 5 – Passo dello Stelvio i Passo dello Gavia

Podobno trasa przez park narodowy dello Stevio należy do najpiękniejszych w całych Włoszech – sprawdzimy dzisiaj.

 

Zrzut ekranu 2016-08-03 08.18.27

 

Dzień niezwykłych przeżyć i apogeum skrajnych emocji. Po kolei. Już wiecie, że jedziemy przez dwie przełęcze i przemieszczamy się z okolic Merano do Tirano.

 

Passo Dello Stelvio – podobno najpiękniejsza i najbardziej malownicza przełęcz we włoskich alpach. Tak, tak, tak – potwierdzam. Zaczyna się niepozornie, od przejazdu wąwozem wśród malowniczych miasteczek i pięknych widoków aby nagle zacząć piąć się stromo, krętymi zakrętami. Są ich dziesiątki, jeśli nie setki. Wszystkie niezwykle ostre (360 stopni), na trasie mnóstwo rowerzystów – jak oni dają radę??? – i samochodów. Niestety przez samochody trzeba bardzo uważać na zakrętach. Zdarzają się podparcia, gdy nagle z góry nadjeżdża auto. Jest wąsko, stromo i niebezpiecznie, ale za to przepięknie. Nie możemy doczekać się szczytu przełęczy. Planując trasę róbcie Passo Dello Stelvio w środku tygodnia. Nie wyobrażam sobie jazdy w weekend kiedy turystów jest 3 razy więcej.

 

Na samej górze podjeżdżamy na samą górę. Trzeba skręcić w lewo i śmiało jechać do góry. Tam sesja fotograficzna i tarzanie się w śniegu (3 sierpień). Jemy pyszne bradwursty, kupujemy magnesy i zjeżdżamy ostro w dół. Czysta przyjemność.

 

Passo di Gavia – park narodowy pełen wąskich zakrętów, dziur i lasów. Droga pnie się wysoko w górę, aż pod lodowiec. Pod drodze krowy, kozy, kapliczki i niezwykle mało turystów i zimno 13C (na dole 30C). Po dojeździe na szczyt przełęczy zrozumiałem dlaczego ta droga jest pusta. Czekała na mnie najtrudniejsza i najbardziej ekstremalna trasa jaką jechałem w życiu. Miejscami niezwykle wąska (2m), bez barierek, dziurawa, śliska od krowich placków i ciągnąca się nad przepaściami kilkusetmetrowymi. Adrenalina buzuje w żyłach, pełna koncentracja, tym bardziej, że zostałem daleko w tyle robiąc zdjęcia i musze gonić grupę. Niezwykłe przeżycie, do którego chcę wrócić. Na dole ściskam się ze Szwajcarem, który gratuluje, że trzymałem za nim na dolnym odcinku trasy (Ducati).

 

 

Po wyjechaniu z parku narodowego jestem przekonany, że Jakub doskonale zaplanował trasę. Każdego dnia jest lepiej. Każdy dzień funduje większe emocje. To wycieczka życia, jak na razie.

Zatrzymujemy się przed Tirano w turystycznej miejscowości Aprica. W pensjonacie, w którym kiedyś byłem podczas ferii zimowych z rodzinką. Czas na pyszne piwo i wpis, który właśnie piszę. Twoje zdrowie.

Dzień 6 – Szwajcaria

 

Plan jest taki, żeby wjechać na 2 dni do Szwajcarii. W pierwszym dniu ruszamy do Sankt Moritz, następnie przez Thusis do Chiavenna, niezwykle krętą trasą. Po obiadku wracamy do Szwajcarii i omijając drogi ekspresowe, jedziemy przez San Bernardino do Bellizony na nocleg. Długa i kręta trasa, same przełęcze.

 

Zrzut ekranu 2016-08-04 22.11.44

 

Droga do Sankt Moritz – zupełnie inne góry, bardziej surowe, pełne skał, łupków i swobodnie pasących się krów dzwoniących dzwonkami zawieszonymi na szyjach. Droga w miarę równa z niewielką liczbą winkli. To co nas zaskoczyło to pędzący po 80-90km w dół kolarze. Robi to niezwykłe wrażenie, kiedy jedziesz za rowerzystą i nie możesz go dogonić.

 

 

Droga do Chiavenna – lecimy przez malownicze przełęcze pnąc się do granicy z Włochami. Dalej mijając małe jeziorko z zieloną wodą wpadamy na … niezliczoną ilość ostrych winkli. Zjazd do Chiavenna jest dla osób o naprawdę mocnych nerwach. Sporo samochodów i nawroty >360 stopni. Jest gorąco, bardzo gorąco. W Chiavenna jemy obiad i pozwalamy ochłonąć emocją. Za moment powrót do Szwajcarii tą samą trasą.

 

 

Przez San Bernardino do Bellinzony– Malownicza trasa w trochę dziwnych Alpach. Dziwnych ponieważ na szczycie przełęczy krajobraz jak na kamienistym płaskowyżu. Sam szczyt ciągnie się ok 2km i nie ma wyraźnego wierzchołka. Na górze jeziorko i wędkarze, a po drodze… krowy, dużo krów. Zjazd pięknymi winklami, ach gdyby nie to ograniczenie do 80 km/h.

 

Dojeżdżamy do pięknej miejscowości Bellinzona, gdzie w ostatniej chwili przed burzą i oberwaniem chmury znajdujemy nocleg w kosmicznej cenie za 12m2. Nie rekomendujemy tutaj noclegu. Szukajcie sami.

 

Dzień 7 – najstarsza alpejska trasa Tremole i w bonusie Nufenenstrasse

Planujemy zdobyć najstarszą alpejską trasę, która powstawała w latach, uwaga 1827 – 1832. Planujemy ponieważ musi być sucho. Na tej trasie ułożona jest kostka granitowa, która w połączeniu z deszczem i naniesionym pyłem ze skał tworzą substancję zmniejszającą przyczepność do zera.

 

Zrzut ekranu 2016-08-04 22.47.23

 

Yes, Yes, Yes – Tremola na mokro zliczona. Trasa spokojna chociaż mokra. ale bardzo szeroka i nie tak śliska. Niestety na górze mgła i 3C (sierpień). Dlatego poniżej dodaję bezchmurne zdjęcie znalezione na necie. Nasze fotki poniżej w galerii. Przy zjeździe we mgle z mgły wyłoniła się kultowa bryczka. Właściwie wyglądała jak dyliżans. Potężne wrażenie, jakby z filmów grozy. Tremola przechodzi w przełęcz Św. Gotarda, którą zjeżdżamy do Hospental.

 

St. Gotthard - La Tremola
St. Gotthard – La Tremola

 

Przełęcz Furkapass. W Hospental skręcamy w lewo i lecimy na kolejne przełęcze – na mapie górne koło. Pierwsza z nich to Furkapass. Niestety cała we mgle a na szczycie 3C, zimno, bardzo zimno.

 

 

Trasa w górę od Furkaspass  – z Furkapass skręcamy w prawo (za rzeką Rodan) w drogę nr 6 (google) aby zaliczyć kolejną przełęcz. Kolejny dzień nas pozytywnie zaskakuje. Przepiękna trasa, co chwilę zatrzymujemy się aby podziwiać widoki zapierające. Przepiękne górskie jeziora Totensee, Grimselsee i Raterichsbodensee. Ta trasa nazywa się Grimselpass. Następnie skręcamy w kierunku Gadmen i dalej do Wassen. Tą trasę po prosty trzeba zaliczyć.

 

Za Wassen skręcamy w prawo kierując się na Andermatt i  zatrzymujemy się przy Diabelskich Mostach (Teufelsbrucke). To mosty wykonane ręcznie z kamieni w po roku 1200!!!. Ten wyczyn był porównywalny z budową katedry.

 

Jest 17:30, pada deszcz, a na dworze wieje jak cholera i 10C. Kierując się rozsądkiem odpuszczamy dolne koło na mapie i ruszamy na nocleg znaleziony na Bookingu. Przez przełęcze Gassu i Via Alpsu zjeżdżamy do Sedrun i zatrzymujemy się nowym, czystym, pachnącym i zarządzanym przez wspaniałego gospodarza pensjonacie Nova Casa Spinatscha – bardzo polecamy www.spinatscha.ch/neu/de/

 

To był kolejny bardzo, bardzo dobry dzień. Jestem pewien, że Kuba idealnie zaplanował kolejność tras. Jutro wracamy przez Alpy w kierunku Polski. Stąd mamy ok. 1 200 km ale dzielimy to na dwa dni.

 

Dzień 8 – Droga przez Alpy Szwajcaria – Salzburg

 

Wszystko co dobre zbliża się ku końcowi. Zaczynamy drogę powrotną do domu. Podzieliliśmy ją na 2 etapy. Dzisiaj pierwszy, alpejski. Ruszamy zobaczyć piękne Sankt Moritz i przejechać przełęcz Jurinpass

 

Zrzut ekranu 2016-08-05 19.18.43

 

Droga bardzo łagodna z pięknymi winklami i widokami. Ciągnie się głównie dolinami więc przemieszczamy się z prędkością na którą pozwalają lokalne przepisy. Po drodze sporo fotoradarów, a w Austrii kilka kontroli w najmniej spodziewanych miejscach. Polecamy jazdę zgodną z dozwoloną prędkością:-)

 

Wybraliśmy trasę, która prowadzi przez dalej przez Alpy, dlatego omijamy Niemcy i kierujemy się … do gasthofu z pierwszego noclegu. Jesteśmy kolejny raz przyjemnie przywitani więc polecamy po raz kolejny  Gasthof Durigon

(www.durigon.at).

 

Dzień 9 – Home sweet home, czyli powrót

 

 

Dzisiaj wracamy dokładnie drogą, którą jechaliśmy w pierwszym dniu. Większość to autostardy, więc będziemy szybko się przemieszczać i liczymy, że te 720 km zrobimy w 8 – 9 godzin.

Dziękuję Ci za doczytanie do tego miejsca. Wierzę, że ten opis tras zainspiruje Cię do Twojej własnej podróży. Taki miałem plan relacjonując naszą podróż. Oglądanie zdjęć i bierne czytanie, doświadczenie i przeżycie samemu to zupełnie dwie różne sprawy.

Dlatego zabierz chociaż część tego co tutaj zamieściłem i przeżyj to sam, sama. nieustannie podkreślam „Jak robisz COKOLWIEK, tak robisz WSZYSTKO”. Możesz mieć i możesz robić wszystko co tylko zapragniesz. Jesteś stworzony do przeżycia pięknego życia.

Jeśli potrzebujesz umiejętności i środków do tego, zajrzyj na stronę Intensywne Strategie Sukcesu (kliknij) – znajdziesz tutaj komplet niezbędnych narzędzi aby zrealizować swoje cele i marzenia. Nauczę Cię jak sprawić aby Koło Twojego Życia (tłumaczenie) było olbrzymie i okrągłe.

 

Zestawienie kosztów mojej podróży.

 

Na początku pisałem o przymiarkach finansowych, natomiast teraz sprawdzimy jak dobrze mi poszło:-)

Przejechaliśmy ponad 3 500 km i moja Yamaha FJR zużyła prawie 200 litrów paliwa. Płaciliśmy od 1,1 do 1,5 euro.

Winiety, bilet wstępu, płatne trasy to koszt prawie 80 euro

Noclegi ze śniadaniami najczęściej kosztowały 30 euro, w Szwajcarii 55 euro.

Każdego dnia kawa i ciacho po drodze, czasem zakupy w sklepach i obiad plus kolacja. To koszt ok. 25 euro na dzień czyli ok. 200 euro przez tydzień. Do tego wydałem ok 60 euro na magnesy, naklejki i małe przyjemności

Podsumowując. Wycieczka motocyklowa kosztowała mnie ok 3 600 bln

Paliwo ok. 1 000 pln

Opłaty ok. 350 pln

Noclegi ze śniadaniami ok. 1 150 pln

Jedzonko i przyjemności ok. 1 100 pln

Można zaoszczędzić lub zwiększyć wydatki na noclegi i wyżywienie o +- 20%

Ta wycieczka dla mnie była o wiele więcej warta niż pieniądze, które na nią przeznaczyłem:-)

Jak zarabiać, planować  i skąd brać pieniądze na takie podróże?

 

 

Dowiesz się z tego wpisu: [KLIKNIJ]

 

 

Więcej inspiracji podróżniczych znajdziesz w artykułach [KLIKNIJ NA WYBRANE]:

Bieszczady i Tatry Wysokie

Rumunia Motocyklem

Alpy motocyklem

Bałkany motocyklem – Albania, Czarnogóra

Toscania i Lazurowe Wybrzeże

Teneryfa – co warto zobaczyć, zwiedzić, gdzie pojechać/

 


 

 

Adam Grzesik

Pomagam Budować Zyskowne Firmy

kontakt@adamgrzesik.pl

+48 516 011 641

Pobierz: 10 Kroków Szybkiego Rozwoju Firmy i dołącz do mojej osobistej listy kontaktów!

 

 

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przeczytaj także:

10 Kroków Szybkiego Rozwoju Firmy - POBIERZ WIDEO!

Masz chęć szybciej rozwijać firmę? Sprzedaż, Finanse, Pracownicy? Podaj swoje dane i odbierz dostęp do 10 lekcji wideo, webinaru i dodatkowych materiałów!

Materiał bez opłat i bez zobowiązań! Dostępny w mojej liście mailingowej!

Informacje o nowościach Materiały wideo Webinary

Budżety

Sprzedaż

Zespół

(function(a,l,b,c,r,s){ _nQc=c,r=a.createElement(l),s=a.getElementsByTagName(l)[0]; r.async=1; r.src=l.src=("https:"==a.location.protocol?"https://":"http://")+b; s.parentNode.insertBefore(r,s);}) (document,"script","serve.albacross.com/track.js","89569708");